Historia pewnej nastolatki

(moja pierwsza) powieść w odcinkach

Oliwia #1

Posted By on Październik 17, 2015 in Oliwia | 0 comments

Zawsze się dziwiłam, że między rodzeństwem mogą być tak wielkie różnice. Kiedy patrzyłam na moją starszą siostrę Emilkę, myślałam, że ktoś jedną z nas musiał podmienić tuż po urodzeniu. Emila mogła się pochwalić idealną sylwetką, pięknymi blond włosami, cudowną cerą, dużymi błękitnymi oczami i ślicznymi ustami, które zawsze się życzliwie uśmiechały. Niestety żadnej z tych rzeczy nie można było powiedzieć o mnie. Jedynym moim pocieszeniem była dobra pamięć i choć to ja ciągle siedziałam z nosem w książkach, to moja siostra była dużo bardziej opanowana i cierpliwa. Można powiedzieć, że zawsze zachowywała stoicki spokój. To jak bardzo się różnimy idealnie pokazała sytuacja z przed kilku lat.
Nasza mama była piękną, wysportowaną i zabawną kobietą. Emilia była zastraszająco do niej podobna, co raczej wykluczało opcję, że to ją podmieniono, ale to już pomińmy. Mama, Magda, miała niesamowite poczucie humoru i potrafiła w naprawdę ciekawy sposób opowiadać o swoich pasjach i zainteresowaniach. Pracowała w radiu jako redaktorka i stąd też całe zamieszanie.
Pewnego dnia przyszła do domu z rozpromienioną twarzą. Zawołała nas, żebyśmy zeszły na dół.
-Dziewczynki, mam dla was świetną wiadomość!- mówiła coraz bardziej podekscytowana.- Dostałam awans w pracy, chcą mi dać moją własną audycję, a do tego zaproponowano mi pracę w warszawskim oddziale naszego radia!
Mama była wyraźnie uradowana, wyglądała tak, jakby zaraz miała zacząć piszczeć ze szczęścia. Ale mi nie było do śmiechu.
-Gratulujemy mamusiu!- powiedziała Emila lekko szturchając mnie w bok, żebym się wybudziła transu.
-Tak to… To świetna nowina mamo…- zaczęłam dukać.
-Oliwia…Co się dzieje?- podeszła do mnie i popatrzyła mi w oczy. Zawsze tak robiła. Czułam się wtedy, jakby czytała we mnie jak w książce. Poprzez samo patrzenie w oczy.
-To znaczy, że musimy się przeprowadzić, prawda?- zapytałam, chociaż było to oczywiste.
-Tak, ale nie martw się. Przecież wszystko będzie dobrze. I tak po wakacjach zmieniasz szkołę. Zmienimy mieszkanie, okolicę, ale reszta nie zmieni się tak bardzo.
-Reszta, czyli co?!- prawie krzyczałam.- Kraj i język którego używają ludzie naokoło?! A, no i klimat. Nie rozumiesz, że w liceum tutaj znałabym kilkoro ludzi?!
-Oliwia, nie krzycz na mamę. To duża zmiana, to prawda, ale możesz to wszystko mówić spokojniej.- odezwała się moja siostra.
-Łatwo ci mówić! Ty od zawsze jesteś spokojna! Wszystko przyjmujesz na chłodno i nic nie wyprowadza cię z równowagi! Ale ja taka nie jestem! Nie umiem tak! I ty, i mama! Tata też taki jest! Tylko ja wciąż się miotam! Czuję się jak z poważną wadą produkcyjną!
-Oliwia…
-No co?! Czy wy naprawdę nie rozumiecie, że dla mnie towarzystwo rówieśników jest bardzo ważne?! I boję się bycia w zupełnie nowym miejscu! Nikogo nie będę znać! A z resztą, róbcie co chcecie, spakujcie mi torby nawet, ja się nie liczę!- rozpłakałam się i pobiegłam do pokoju głośno trzaskając drzwiami.
Zmiana Warszawy na Wrocław ani trochę mi nie odpowiadała, szczególnie wtedy, pod koniec trzeciej klasy gimnazjum. Powinnam przeprosić mamę, wiedziałam to, ale nie pełna tylu emocji…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *