Historia pewnej nastolatki

(moja pierwsza) powieść w odcinkach

Alex #8

Posted By on Lipiec 24, 2015 in Alex, Bez kategorii | 0 comments

***

Myślałam, że wczoraj uduszę tego Dan’a. Nic tylko gadał o sobie. Albo robił wykład jakim to on jest świetnym piłkarzem, albo o tym, jak to on szybko się angielskiego nauczył. Najlepsze było jego chwalenie się o tym, jaką to on ma świetną orientację w terenie.
-Wiesz, nie chcę się chwalić, ale ja się nigdy jeszcze nie zgubiłem, mam świetny instynkt samozachowawczy.
-A co to ma do tego?
-No instynkt samozachowawczy, wiem w którą stronę muszę iść i to zawsze.
-No, no, kontynuuj- powiedziałam dławiąc się ze śmiechu.
-A co tu jest niby zabawnego?
-Nic, zupełnie nic.- próbowałam zachować powagę.
Dan popatrzył na mnie dziwnie, ale za chwilę kontynuował. I tak cały czas. Miałam wrażenie, że to będzie trwać w nieskończoność. Niewyobrażalna była moja radość, kiedy w końcu doszliśmy do Madison Avenue. Teraz dopiero tak naprawdę doceniłam mojego brata. On nigdy nie był taki złośliwy. No, może czasami, ale tylko w pozytywnym brzmieniu. Szybko pobiegłam do domu, żeby się uwolnić się od tego typa. Było bardzo późno. Na stole znalazłam kartkę od mamy. „James powiedział mi, że wrócisz trochę później, mam nadzieję, że nic się nie stało. Dzisiaj w nocy nie będzie mnie w domu, ani przez najbliższe dwa dni też nie, pojechałam tuż po twojej zabawie na delegację, myślę, że sobie z bratem poradzicie.” Szkoda, że nie zdążyłam się z nią pożegnać. Już kilka razy zostawiała nas na kilka dni i zawsze potem przyjeżdżała bardzo zmęczona. Pobiegłam po cichu na górę, żeby sprawdzić, czy James śpi. Spał. Na dodatek chrapał niemiłosiernie. Chyba stado słoni by go nawet nie zbudziło. Poszłam się umyć i rzuciłam się zmęczona na swoje łóżko. Nagle usłyszałam, że ktoś puka do drzwi. Kto to mógł być o tej porze? Bałam się sama zobaczyć kto to. Poszłam do pokoju brata. Ten ktoś już nie pukał. Ten ktoś walił w drzwi. Kiedy otworzyłam drzwi od pokoju James’a, zobaczyłam jak już zakłada spodnie. Machnął ręką, żebym się nie pokazywała, a sam poszedł do drzwi. Kiedy otworzył drzwi usłyszałam tylko jakiś niewyraźny bełkot.
-Siedź tu i się nie ruszaj- dobiegł do mnie jego głos. -Alex, gdzie ty jesteś? Chodź do mnie, potrzebuję pomocy.
Posłusznie zeszłam do niego do kuchni i zobaczyłam jego kolegę, który wyglądał, jakby wypił cały alkohol z najbliższego monopolowego.
-Była chociaż jakaś okazja?- powiedziałam, niby do siebie, niby do jego kolegi.
W odpowiedzi usłyszałam tylko znany mi już bełkot. Szczerze nie wiedziałam co mam robić, a mój brat nie wiadomo kiedy i gdzie zniknął.
-Jak masz na imię?- zapytałam, chociaż nawet nie oczekiwałam odpowiedzi.
-Leee… Leee…- zaczął dukać plącząc się przy tym strasznie.- Leee… Leee… Lewis.
„Nieźle mi idzie” pomyślałam wtedy, zadowolona, że czegokolwiek się dowiedziałam. Ale gdzie był mój brat?
-James!!! Gdzie ty jesteś?!- krzyknęłam, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.-Może chcesz się napić wody, albo czegokolwiek bez procentów?- zapytałam.
Lewis pokiwał głową przechylając się pokracznie na bok tak, że prawie spadł z krzesła. Musiałam go przytrzymać, żeby faktycznie nie zleciał i nie rozbił sobie głowy. Kiedy już się usadowił w w miarę bezpiecznej pozycji, nalałam wody do szklanki i podałam mu. Wypił ją w zastraszająco szybkim tempie i podał mi pustą szklankę chcąc jeszcze.
-Żebyś ty się zwykłą wodą znowu nie upił- powiedziałam podając mu znów napełnioną szklankę.
W tym momencie wrócił James.
-Gdzie ty byłeś tyle czasu?- zapytałam z wyrzutem.
-Załatwiałem mu transport do domu, wybacz, że nic nie powiedziałem. Teraz będę go musiał odprowadzić kawałek, żeby go rodzice zabrali, dobrze? Idź i w tym czasie się połóż, ja za dziesięć minut wrócę.- powiedział i wziął Lewis’a pod rękę, bo ten ledwo się trzymał na nogach.
Kiedy wyszli, posprzątałam w kuchni i położyłam się spać w nadziei, że nic mnie już dzisiaj nie zaskoczy.

***

CDN.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *