Historia pewnej nastolatki

(moja pierwsza) powieść w odcinkach

Alex #6

Posted By on Lipiec 22, 2015 in Alex, Bez kategorii | 2 comments

***

Poprzedniego dnia wróciłam do domu bardzo późno. Sporo czasu zajęło mi i Asi odprowadzanie siebie wzajemnie do domów. Najpierw ja odprowadziłam ją, potem ona nie chcąc, żebym wracała sama po ciemku, odprowadziła mnie, potem znowu ja ją i tak chyba z sześć razy. Kiedy już uzgodniłyśmy, że rozstaniemy się w połowie drogi, żeby było sprawiedliwie, było już po jedenastej. Poruszać się po domu musiałam jak bandyta, żeby nikogo nie obudzić. Oczywiście z moim szczęściem, kiedy wychodziłam już umyta z łazienki zwaliłam wieszak z ubraniami. Oczywiście metal w kontakcie z płytkami narobił sporo hałasu. Na szczęście nie obudziłam mamy. Jedynie James wstał i spojrzał na korytarz, ale był tak zaspany, że nic nie zauważył. Bardziej już uważając przemknęłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i patrząc w sufit westchnęłam „Od jutra już są wakacje”.

***

Kiedy się obudziłam, było grubo po dwunastej w południe. Nie specjalnie miałam ochotę wstawać. Nikogo na miejscu nie było, nawet Julka gdzieś z tatą pojechała. Ale czego ja się spodziewałam? Wakacje się zaczęły! Kto normalny siedzi w domu w wakacje?
-Wstawaj śpiąca królewno!- James z impetem otworzył moje drzwi do pokoju.
-Idź stąd!- rzuciłam w niego poduszką i szczelnie przykryłam się pierzyną.
-Tak ze mną rozmawiać będziesz?- zaśmiał się James zrywając ze mnie kołdrę i łaskocząc mnie.
-No już, już! Zostaw mnie! Poddaję się!- dukałam zwijając się ze śmiechu nie mogąc odepchnąć od siebie brata.
-To ubierzesz się w końcu?
-Tak, tylko skończ z tym łaskotaniem, zaraz z łóżka mnie zrzucisz!
-Dobra, wierzę ci- powiedział wstając.- Masz pięć minut, jak nie wstaniesz, zacznie się prawdziwa wojna!
-Zacznie?! Ja myślałam, że dopiero co się odbyła!- powiedziałam załamana.
-No to masz motywację- uśmiechnął się i wyszedł z mojego pokoju zostawiając drzwi otwarte.
Za nic nie miałam siły się podnieść.
-Co ty robisz?- zapytałam James’a, który właśnie ustawił sobie krzesło przed moimi drzwiami.
-Pilnuję cię, żebyś przypadkiem mnie nie oszukała- odpowiedział „jak gdyby nigdy nic” szczerząc się do mnie.
-I jak ja mam się niby ubrać?!- zapytałam udając oburzenie, bo w środku cała się trzęsłam ze śmiechu.
-To już nie moja sprawa.- odpowiedział śmiertelnie poważnie zakładając nogę na nogę.
-Idiota- wybuchłam śmiechem i zatrzasnęłam drzwi.
Nie wiem co mówił zza tych drzwi, bo wciąż zanosiłam się śmiechem. Kiedy trochę się ogarnęłam zaczęłam szukać czegoś w szafie. Na dworze było chyba strasznie gorąco, bo za oknem wszyscy nosili krótkie spodenki, a dwóch mężczyzn kupiło zimną wodę w butelkach tylko po to, żeby wylać całą na siebie. Znalazłam jakieś szorty i lekką bluzkę.
-Czas minął!- usłyszałam krzyk mojego brata i huk drzwi, które uderzyły o ścianę.
– Daj chociaż pasek do spodni znaleźć!
-Nie ma mowy, umowa to umowa, było się tak długo nie śmiać.-powiedział, po czym złapał mnie i przewiesił sobie przez ramię.
-Puszczaj mnie!- zaczęłam wierzgać nogami i bijąc pięściami w jego plecy.- Gdzie ty mnie niesiesz?!
-Cicho bądź, wszyscy się na ciebie gapią!- powiedział puszczając mnie i wskazując kuchnię pełną gości.
-Niespodzianka!- krzyknęli wszyscy.
-A co to za okazja?- zapytałam stojąc jak zamurowana wpatrując się w mojego brata.
-No imieniny twoje są. To dzisiaj przecież.- powiedział pewny siebie James.- Chyba… – zawahał się.
Roześmiałam się na cały głos.
-Dziękuję wam wszystkim za wcześniejsze o 3 miesiące imieniny!- nie mogłam się powstrzymać ze śmiechu.
-Ale jak to?- zapytał zawiedziony.
-Tak to. Mówiłam, że twoje beznadziejne pismo kiedyś cię zgubi.- starałam się być poważna.- Na tej karteczce, która ciągle wisi w twoim pokoju z ważnymi datami, przy moich imieninach jest 09, wrzesień, a nie 06, czyli czerwiec!- Nie mogłam się opanować.- Ale i tak dziękuję za pamięć.- powiedziałam i przytuliłam mojego wyraźnie załamanego brata.
Wszyscy teraz byli weseli i rozluźnieni. Trochę czasu zajęło James’owi zanim się otrząsnął, ale ostatecznie też się świetnie bawił. Gośćmi byli wszyscy ci, którzy mnie zapewniali, że już pierwszego dnia wyjeżdżają i nie możemy się spotkać, w tym też Julka.
-Alex, mogę chwilę z tobą porozmawiać?- zapytała Julia.
-Jasne!- powiedziałam odchodząc z nią na bok od całego zmieszania.
-Przecież sama mi wczoraj mówiłaś, że dziś są twoje imieniny. Czemu mnie okłamałaś?
-Nie okłamałam cię.
-Jak to? Przecież przed chwilą przy wszystkich mówiłaś co innego.
-Wiem.- odpowiedziałam, a Julka nadal nie mogła zrozumieć.- Tylko ty znasz prawdę.
-Teraz to już zupełnie nie rozumiem.
-Tak naprawdę to mam dzisiaj imieniny. Chciałam się odegrać na moim kochanym braciszku za dzisiejsze budzenie.- roześmiałam się.
-Wy to się strasznie kochacie.- powiedziała Asia również zanosząc się śmiechem.- Zamierzasz mu powiedzieć?- spytała ciekawa.
-Kiedyś na pewno… Ale jeszcze nie teraz.- uśmiechnęłam się.

***

CDN.

2 Comments

  1. MoniKa 23 lipca 2015

    czytam i jestem trochę zdezorientowaną, bo gdyby w treści się nie pojawiało że James to brat, szybciej bym pomyślała że to jest chłopak Alex

    • Kate 23 lipca 2015

      Pani Moniko (:D) James jest tzw. „idealnym starszym bratem”, więc może się tak wydawać. Poza tym proszę uwzględnić brak ojca w rodzinie, co u „idealnego starszego brata” powinno wzbudzić dodatkowe cechy charakteru, które standardowo leżą w roli ojca.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *