Historia pewnej nastolatki

(moja pierwsza) powieść w odcinkach

Alex #3

Posted By on Lipiec 7, 2015 in Alex, Bez kategorii | 0 comments

***

Pierwsze lekcje minęły bezboleśnie, jazda zaczęła się dopiero na WF’ie. Przez całą lekcję Emily kłóciła się z Jenny o wszystko. Dosłownie. Jak nie o to, że któraś piłki nie odbiła, to o to, że druga robiła to za często. A jak się lekcja skończyła, a z nią temat do sporu, zaczęły się kłócić o to, która ma większe powodzenie u chłopaków i o ilość znajomych. Jeszcze mnie próbowały w to wciągnąć.
– Kate, możesz podejść do nas na chwilę?- zaszczebiotała Jenny.
– Czego chcecie ode mnie?- zapytałam patrząc na nie, jak na potencjalnych przestępców wyraźnie rozbawiona tym wszystkim.
– Ależ nic takiego, chciałyśmy tylko o coś zapytać.- powiedziała tym razem Emily. – Chcemy tylko spytać cię o to, która z nas się bardziej nadaje na aktorkę.- dodała ze swoim dziwacznym uśmieszkiem.
Nie wytrzymałam. Wybuchnęłam głośnym śmiechem. To nic, że patrzyły na mnie jak na idiotkę. To wszystko tak mnie bawiło, że już nawet na nie patrzyć nie mogłam, bo od razu się śmiałam.
– I co cię tak bawi?- zapytały oburzone.
– Szczerze? – dukałam dusząc się ze śmiechu.- Wszystko.- i chcąc uniknąć dalszych pytać odeszłam wciąż się śmiejąc sama do siebie.
– Spoko, jeszcze tylko jeden dzień- usłyszałam za sobą głos Bena, który uważnie się wszystkiemu przyglądał.
– Już żałuję, że takich cyrków nie będzie- odpowiedziałam.
Teraz oboje zaczęliśmy się śmiać i taka atmosfera utrzymała się do końca dnia.

***

Kiedy wróciłam do domu, ani brata, ani mamy jeszcze nie było. Jedynie nasz pies Andy szalał na dworze. Oczywiście nie udało się go minąć bez żadnych pieszczot. Uwielbiał jak się go głaskało po głowie. Kiedy już udało mi się go zostawić, odgrzałam sobie obiad w mikrofalówce i wykonałam wszystkie obowiązki, by uniknąć powtórki z wczorajszej awantury.
-Czo się tak patrzysz?- powiedziałam wesoło do Andy’ego wpatrującego się we mnie swoimi wielkimi czarnymi ślepiami.- Chciałbyś chyba coś zjeść, nie?
Pomerdał ogonem, co uznałam za zdecydowane „tak”. Nasypałam mu do jednej miski trochę karmy, do drugiej nalałam wody, a potem usiadłam na krześle obok. Bardzo lubiłam się mu przyglądać. Zawsze wydawał się najszczęśliwszym psem na ziemi.
Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero dzwonek mojego telefonu. Dzwonił James.
-Hejka Jamie.- powiedziałam radośnie.
-Przestań Kate, wiesz, że nie lubię jak tak do mnie mówisz.
-No dobrze, dobrze. Co chciałeś?
-Słuchaj, dzisiaj późno wrócę do domu, możesz ty wyjść dzisiaj z Andy’m na spacer?
-Taa, a co z tego będę miała?- zapytałam, chcą się z nim trochę podroczyć.- Poza tym, pamiętasz, że jutro jest zakończenie roku?
-Satysfakcję z pomocy starszemu bratu? I tak, pamiętam, mówiłem, po prostu wrócę później niż normalnie.
-Dobra, rozumiem, porwał cię wir ludzi pełnioletnich.- powiedziałam kpiąco.
-Kate, możemy już skończyć? Poza tym, przypominam, że urodziny mam dopiero za półtora miesiąca.- wyraźnie się zniecierpliwił, ale co to za rodzeństwo bez kłótni?
-Okey, okey, zrobię to. Papa.
-Na razie.

***

CDN.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *